home > Przygotowania > Zapomniane tradycje (cz.1)
Zapomniane tradycje (cz.1)
Wpisał Ewa Zapletal   
Poniedziałek, 01. Czerwiec 2009 08:24

Ślub i wesele to zawsze było wielkie przedsięwzięcie, jako że zawsze miało to być wyjątkowe wydarzenie .

Tak było od wieków i jest do dnia dzisiejszego. Zmieniają się tylko zwyczaje, choć wiele z nich staramy się utrzymać, by jednak podtrzymywać te piękne dawne polskie tradycje weselne. Są one przecież niezwykle wzruszające, takie jak błogosławieństwo rodziców, witanie Młodych chlebem i solą czy inne, dobierane starannie przez organizatorów uroczystości dla jej uświetnienia.

Ale czy wiemy, jak to było w dawniejszych czasach i jak wiele starych zwyczajów odeszło w zapomnienie?

 

Jedno jest pewne – teraz to Młodzi decydują o tym, z kim chcą się związać na całe życie i raczej nikt nie ingeruje w ich decyzję. Zaniknął całkowicie zwyczaj „wywiadu” zwany też prześpiegami, zmówinami czy zwiadami, zwyczaj różnie nazywany w zależności od regionu naszego kraju, co było najistotniejszym etapem przygotowawczym uroczystości weselnych.

 

Dawniej o związku małżeńskim decydowali rodzice lub opiekunowie i to niezależnie od statusu społecznego, a Młodzi nie mieli nic do powiedzenia, tak więc i wywiad odbywał się bez ich udziału. Głównym jego celem było zorientowanie się przez kogoś z rodziny kawalera, czy zostanie on przyjęty przez pannę i jej rodzinę. Taki wywiad był konieczny, zanim miało dojść do „zaręczyn”. Z kolei, by do nich doszło, pojawić się musiał „swat” lub „swatka”, dziś już zupełnie zapomniana postać, jakże szacowna i ważna dawniej instytucja. Kiedy już było wiadomo, że oświadczyny zostaną przyjęte, wysyłano właśnie swata, osobę ogólnie szanowaną, lubianą i popularną w okolicy, ważne też były tu takie przymioty, jak wymowność, roztropność i powaga osoby. Przybycie swata utrzymywane było w tajemnicy w obawie przed zazdrością ludzką lub plotkami i nawet rodzice panny, choć byli uprzedzeni o mającej nastąpić wizycie, nie dawali po sobie poznać i udawali zaskoczonych.

 

Wizyta swata była jednym wielkim spektaklem pełnym różnych rytuałów, okraszana często przyśpiewkami. Odbywały się wtedy poważne pertraktacje pomiędzy rodziną przyszłego narzeczonego a wybranki. Każda wizyta swata kończyła się „przybiciem targu „ co było niewątpliwie pozostałością jeszcze dawniejszych zwyczajów zawierania małżeństwa przez kupno.

 

Tak było głównie na wsiach, gdzie miłość młodych nie odgrywała najistotniejszej roli i właściwie była sprawą nieistotną. Uważano ją raczej za prowadzącą do zła i nieszczęść. Mimo to jednak czasami zdarzały się małżeństwa z miłości, szczególnie w biedniejszych środowiskach, gdzie łatwiej godzono się na „mezalianse”. Dziś to pojęcie także jest już  przeżytkiem.

 

Kiedy swaty zostały przyjęte i omówione zostały wszystkie sprawy, dawano zgodę na małżeństwo. Wtedy przyszły mąż mógł już osobiście wybrać się do domu panny na zaręczyny. Towarzyszył mu w tym swat lub swatka, muzykanci a także rodzina i przyjaciele. W ich obecności następowało wzajemne przyrzeczenie zawarcia małżeństwa .Dopiero po takich oficjalnych zaręczynach młodzi stawali się narzeczonymi i od tej pory mogli częściej ze sobą rozmawiać i widywać się, jednakże zawsze w domu rodziców panny i to w obecności przyzwoitki, gdzie już bez przeszkód mógł przybywać z wizytą szczęśliwy narzeczony. Takiej umowy małżeńskiej nie można było zerwać, ponieważ panowały wtedy  twarde reguły i o żadnych uciekających narzeczonych nie mogło być mowy.

 

Po zaręczynach „dawano na zapowiedzi”, czyli oficjalnie podawano do publicznej wiadomości informację o zamiarze zawarcia małżeństwa. Zapowiedzi były czytane przez trzy kolejne niedziele w kościołach parafialnych obydwojga narzeczonych. Okres narzeczeństwa rozpoczynał się faktycznie od ogłoszenia pierwszych zapowiedzi i na wsiach nie powinien trwać dłużej, jak najwyżej dwa tygodnie od czytania trzeciej ostatniej zapowiedzi. Młodzi mogli w tym czasie także wychodzić razem z domu na zabawy, ale narzeczony musiał być stałym partnerem do tańca. Natomiast wśród mieszczan na zapowiedzi dawano zazwyczaj dopiero po kilkumiesięcznym okresie narzeczeństwa, które mogło trwać rok lub dłużej, zwłaszcza gdy panna była zbyt młoda lub narzeczony nie miał jeszcze odpowiednich środków na utrzymanie rodziny. Szczególnie ceniona samodzielność mężczyzny była bowiem nieodzownym warunkiem zawarcia związku. Wśród szlachty i rodów magnackich wstępne umowy  zaręczynowe zawierano najczęściej, gdy Młodzi byli jeszcze dziećmi. Wszystko jednakże sprowadzało się do spraw majątkowych i łączenia majątków obu rodzin Pana i Panny Młodej.

 

Jakże to jest inne od naszych dzisiejszych norm...

 

Jeśli jesteście ciekawi mnóstwa niezwykle interesujących starych zwyczajów związanych z zaślubinami w dawnej Polsce, odsyłam  Was do uroczej książki Hanny Szymanderskiej pt. „ Śluby Polskie – Tradycje, zwyczaje, przepisy”, po przeczytaniu której napisałam dla Was dzisiejszy artykuł.

 

Następnym razem przybliżę Wam inne tradycje, także opierając się na pracy pani Hanny.

 

Konsultantka

Ewa Zapletal

www.weddingproject.pl 

 

Zmieniony ( Wtorek, 02. Czerwiec 2009 07:52 )
 

Linki sponsorowane

Twój Link
Miejsce na Twoją reklamę
Fotografia Zielona Góra
Zdjęcia Ślubne, Dziecięce, Portretowe i Aktu
Fotograf na Ślub
Zdjęcia Ślubne, Reportaż z Wesela
Fotografia Ślubna
Zdjęcia Ślubne, Fotografia reportażowa
W Obiektywie Marzeń
Fotografia ślubna i okolicznościowa
Malk-Art
Zaproszenia ślubne, zawieszki i etykiety na alkohol, wizytówki na stoły weselne
Morena
Zespół na Twoje wesele
Twój Prestige
Konsultanci Ślubni. Zaoszczędź czas i nerwy

Online

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości 

Reklama

Wspaniały Ślub


Twój Prestige-konsultanci ślubni
ślub
ślub